Świąteczne przygotowania... Sprzątanie, gotowanie, zakupy... W
niedzielę byłam w Silesii w poszukiwaniu prezentów. Masa ludzi, tłok,
głośno... Nie wiem czy się starzeję, czy tak już mam ale momentami
czułam się jakbym się zgubiła i nie wiedziała gdzie jestem, wszystko
wydawało mi się takie obce, ludzie goniący od sklepu do sklepu,
muzyka....To chyba nie dla mnie.
Trwają poszukiwania sukienki
idealnej na studniówkę. Gdy już mi się wydawało, że znalazłam idealną i
kupiłam, to bardzo się zdziwiłam gdy w domu przymierzyłam ja na
spokojnie i okazała się byś strasznie krótka. Sukienka została zwrócona
do sklepu.
Nie wiem co mi strzeliło do głowy, ale zapisałam
się na Olimpiadę Wiedzy Ekologicznej. O olimpiadzie dowiedziałam się we
wtorek, także mam niewiele czasu na przygotowanie się do niej ale raczej
się nie spinam. Podeszłam do tego na zasadzie, że zagadnienia z
ekologii przydadzą mi się tez na maturę więc, dlaczego nie?
Ostatnio
znowu dużo czytam. Z braku chęci pójścia do biblioteki postanowiłam
zabrać się za "Czas honoru" Jarosława Sokoła. Książkę kupiłam w zeszłym
roku mamie na święta. Do książki jeszcze nie siadła, ale lubiła serial,
natomiast ja serialu nie oglądałam, wiedziałam tylko, że czas akcji to
lata II wojny światowej. Mimo, że mam jakieś uprzedzenia do powieści
historycznych, ta mnie bardzo wciągnęła. Dzisiaj prawie przegapiłam swój
przystanek, tak się zaczytałam ;) Mimo, że jestem w połowie, już ją
mogę z czystym sumieniem polecić.
Błagam, niech ktoś mnie kopnie w stronę książek z biologii i chemii.
ale na wyjściowej marynarce świata..."
czwartek, 20 grudnia 2012
poniedziałek, 3 grudnia 2012
Pierwsze konto
Stało się. Założyłam swoje pierwsze konto bankowe. Trochę poczytałam w internecie, słyszałam opinie i zostałam klientką mBanku. Teraz pozostało czekać aż przyślą kartę, wpłacić pieniądze na konto i można kupować przez internet prezenty na święta ;)
Jutro powinnam się dowiedzieć jak mi poszedł polski, w środę powinnam znać wyniki z chemii.
Matmę zdałam, na 42% angielski na 52%, a biologię, którą napisałam sobie na fakultecie napisałam na 50%, więc nie jest tak źle. Przynajmniej tak mi się wydaje. Wiem, że jeszcze masa materiału przede mną, ale jestem dobrej myśli.
A tymczasem siadam do zoologii... tasiemce i inne robactwa...
Jutro powinnam się dowiedzieć jak mi poszedł polski, w środę powinnam znać wyniki z chemii.
Matmę zdałam, na 42% angielski na 52%, a biologię, którą napisałam sobie na fakultecie napisałam na 50%, więc nie jest tak źle. Przynajmniej tak mi się wydaje. Wiem, że jeszcze masa materiału przede mną, ale jestem dobrej myśli.
A tymczasem siadam do zoologii... tasiemce i inne robactwa...
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)