"... aż przypadkiem dowiedziałem się, że owszem - jestem pyłkiem
ale na wyjściowej marynarce świata..."

niedziela, 28 lipca 2013

Jeden dzień, jedna noc, a w życiu jakby piękniej...

Jeden dzień w górach i od razu mi lepiej. Na te kilka godzin problemy i zmartwienia zostały gdzieś daleko... Zmęczyło mnie wchodzenie na Kasprowy Wierch, więc głowa nie była zaprzątnięta różnymi myślami...
Początkowo plany były inne. Na Kasprowy mieliśmy wjechać kolejką i zejść pieszo, ale ostatecznie perspektywa kilkugodzinnego czekania w kolejce zniechęciła nas i wyruszyliśmy pieszo. Nie żałuję. Trasa nie była zbyt trudna, natomiast brak formy robił swoje. Chciałabym się kiedyś wybrać z Kasprowego na Giewont. Na pewno kiedyś mi się uda...


A tymczasem... wiem, że chciałabym już tam wrócić

sobota, 13 lipca 2013