Prawie rok temu zaczęły się zmiany w moim życiu, ja sama się zmieniłam. Nie jestem już tą samą dziewczyną. Jestem silniejsza, a zarazem słabsza, popełniłam wiele błędów, z których nie wyciągnęłam wniosków i popełniałam je jeszcze niejednokrotnie. Działałam pod wpływem chwili, rad osób, a raczej osoby, która niejako wróciła do mojego życia. Chciał pomóc i na dobrych chęciach się skończyło, bo niestety było z tego więcej szkody niż pożytku. Sama jestem sobie winna. Dałam sobie pewne rzeczy wmówić. Nie wiem czy znów postąpiłabym tak samo... Z perspektywy czasu widzę, że to nie był dobry rok, a przynajmniej jego znaczna część. Rozczarowałam się, nie raz zawiodłam na ludziach, których kochałam i nadal kocham, na ludziach, którym ufałam jak dziecko. Byłam zagubiona, a gdy wydawało mi się, że powoli zaczynam wszystko ogarniać to życie to zweryfikowało i pokazało, że rzeczywiście tylko tak mi się wydaje. Było jeszcze gorzej niż przedtem. Życie w strachu, niepewności, złości... Co to za życie? Trzeba się było uwolnić... Do tego wszystkiego jeszcze doszły te zdarzenia, na które nie am wpływu, a jakoś muszę stawić im czoła.
Jak można pomóc komuś, kto tak naprawdę tej pomocy nie chce? Komuś, kto wykorzystuje naszą naiwność(?), wiarę w ludzi.
Ile Cię trzeba dotknąć razy żeby się człowiek poparzył?
Ale tak żeby już więcej ani razu,
Żeby już więcej za nic,
Żeby już więcej nie miał odwagi
No ile razy?!
A teraz (zwłaszcza) Panowie pamiętajcie, że...
Beauty queen of only eighteen
She had some trouble with herself
He was always there to help her
She always belonged to someone else
(...)
I know that goodbye means nothing at all
Comes back and begs me to catch her every time she falls

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz