Chciałabym każdego dnia umieć coś w sobie zmienić, jakieś zachowanie,
sposób bycia wobec innych, umieć pozwolić sobie na pewne rzeczy, innych
natomiast sobie zabronić. Opanować samotność. Samotność nie tyle jako
stan ducha, bo naprawdę w duchu człowiek zawsze jest lub bywa samotny,
ile jako swego rodzaju 'stan cywilny'. Być właścicielem samego siebie,
posiadać wokół siebie przestrzeń, której nikt nie może przekroczyć. Coś
jakby niewidoczny zielony ogródek, do którego nikomu nie
uda się zajrzeć, do którego także nikt, kto chciałby mnie zranić, nie
miałby wstępu. Do niedawna było inaczej: każdy, komu to tylko przyszło
do głowy, mógł mnie wytrącić z równowagi jakąś głupią uwagą, kłamstwem,
bezsensownym zdaniem, sprawić mi przykrość, która trwała znacznie dłużej
niż jego pamięć o tym zdarzeniu. Dziś już tylko pory roku mogą wpływać
na mój nastrój, ale nie ludzie, którym na tym zależy. Stan mojego umysłu
bywa tak różny, jak różne są dni, które przychodzą, Bywają dni dobre,
ale bywają i złe, i te też muszę przyjąć za własne. Są dni, kiedy jestem
z kamienia, czasem z żelaza, najczęściej, niestety ze szkła.
Roma Ligocka "Czułość i obojętność"
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz