"... aż przypadkiem dowiedziałem się, że owszem - jestem pyłkiem
ale na wyjściowej marynarce świata..."

wtorek, 29 maja 2012

Jestem tylko człowiekiem

Czasem wszystko mnie przytłacza, za dużo się wokół dzieje, za dużo myśli chodzi po głowie...
Mimo, że wiem, że niektórych rzeczy zmienić nie mogę, nie jestem w stanie, to nie potrafię się z tym pogodzić. Jest to moja osobista porażka. Ile razy już słyszałam "Nie zbawisz całego świata, musisz się z tym pogodzić."
Tylko oni nie potrafię zrozumieć, że ja nie potrafię się z tym pogodzić. Zbyt ważne to jest dla mnie.
Jak słyszę "Nie martw się, wszystko będzie dobrze, poukłada się" mam ochotę rozszarpać. Już teraz wiem, jakie to jest irytujące... Już wiem, że jeśli nie można pomóc, doradzić, wystarczy po prostu być. Pozwolić drugiej osobie na to, aby wypłakała się na naszym ramieniu, wykrzyczała wszystko, przytulić.

Nie jest źle, wczoraj motywacja i chęci były, dzisiaj chyba też są ;)
Wiedziałam,  że materiału do opanowania mam dużo, ale chyba dopiero  wczoraj dotarło to do mnie (fakt, jeszcze nie do końca, ale zawsze coś ;) )
Jedyne co mnie teraz irytuje i martwi to fakt, że nie potrafię się już uczyć jak kiedyś. Wczoraj czytałam o komórce. Struktura, podziały. Wydaje mi się, że wiem o co w tym wszystkim chodzi, ale wiem też, że pewnie za tydzień, dwa, połowy z tego nie będę pamiętać. Przykre to jest, bo szkoda tego czasu, który nad tym spędziłam. Może to przez nerwy i stres, a może przez to, że nie do końca potrafię się skupić?
Macie jakiś pomysł co z tym zrobić?

1 komentarz:

  1. Niestety, nie tylko Ty tak masz. Pamięć świeża ma to do siebie, że pamiętasz coś, co czytasz w danej chwili, ale bez utrwalania za 2-3 tygodnie pamiętasz jedynie zarysy. Mam dokładnie to samo, zauważam to w swojej nauce do sesji. Motywacja, orzechy/czekolada i skupienie - powinny pomóc, przynajmniej u mnie w tym momencie w miarę się sprawdzają :-)

    OdpowiedzUsuń