Odchodzisz już 30 raz...
Które to już nasze pożegnanie? Które z kolei? Na jak długo? Które pierwsze się wyłamie? Już w parę minut po "rozstaniu" kusiło mnie (nadal kusi) aby wysłać Ci wiadomość. Raptem przed kilkoma dniami mówiliśmy, że nie jest realne abyśmy się traktowali jak obce osoby, że to nienaturalne. A dziś... dziś mi mówisz, że tego właśnie chcesz. Już kilka razy próbowaliśmy, nie wyszło. Stwierdziłeś, że to dlatego, że tak naprawdę tego nie chciałeś, że chciałeś tego dla mnie. Tylko czy JA tego kiedyś chciałam? Czy chciałam tego, bo inni tego chcieli i oczekiwali? I mimo, że jakoś nie wierzę, aby to miało szanse się udać, bo wydaje mi się, że pewnie prędzej czy później znów się odnajdziemy... To jakoś mi smutno, pusto.. Wybrałeś idealny moment, na kilka dni przed moimi urodzinami, na kilka dni przed okresem... może właśnie dlatego właśnie teraz nawet uroniłam łzę...
Pytałeś, czy mi ulżyło, czy mi lepiej? Od razu Ci powiedziałam, że nie. Teraz mogę Ci powiedzieć, że nawet jest mi ciężej, gorzej.. Chyba właśnie straciłam jakąś część siebie... Kogoś, kto co jakiś czas pojawiał się w moim życiu. W mniejszym bądź większym stopniu w nie ingerował, miał na nie wpływ. W mniejszym lub większym stopniu świadomie. I co? I teraz nagle, po tylu latach... Jak obcy sobie ludzie?! "Nie podchodź do mnie, nie interesuj się". Może nie było tego po mnie widać, może nie dałam tego po sobie poznać, ale zabolało mnie to. A może właśnie to zauważyłeś? W końcu... rozumiemy się bez słów, tak dobrze się znamy... W swojej obecności usunęliśmy swoje numery telefonów... Tylko wiesz? Jak się chce, to znajdzie się kontakt do tej drugiej osoby...
Ciekawi mnie, czy odpowiesz mi "cześć" gdy w roztargnieniu pierwsza się z Tobą przywitam.Chociaż... czy będę miała okazję? Nie zapowiada się na to. Sam mówiłeś, że zmienisz mocno godziny wyjść z psem, że nawet gdy mnie zobaczysz, to będziesz mnie unikać, że znikniesz...
Może właśnie tak będzie prościej? Tak łatwiej? Tylko wiesz... Wydaje mi się to naprawdę strasznie nienaturalne, dziecinne... Rozumie, przestać pisać do siebie, spotykać się... ale nie powiedzieć sobie "cześć" na drodze? To chyba jakieś nieporozumienie. Ale ok, skoro tego chcesz...
Rozmowa, nawet z samym sobą, pomaga
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz