"... aż przypadkiem dowiedziałem się, że owszem - jestem pyłkiem
ale na wyjściowej marynarce świata..."

środa, 7 października 2015

Szału nie ma...

Niektórzy wieścili mu, że będzie karykaturą księdza. Niespełna jedenaście lat jego kapłaństwa to m.in. stworzenie domowego hospicjum, potem budowa od podstaw hospicjum stacjonarnego; organizacja Areopagów etycznych – letnich warsztatów dla studentów medycyny; praca katechety w szkole, gdzie ani uczniowie nie oszczędzali jego, ani on ich. 1 czerwca 2012 r. zdiagnozowano u niego nowotwór mózgu. Teraz, po dwóch operacjach, poddawany kolejnym chemioterapiom, nadal pracuje na rzecz hospicjum i służy jego pacjentom. Wspiera też swoich dawnych uczniów i wychowanków – niejednemu z nich pomógł wyprostować życie. Mówi, że jest „otwarty na cud”, ale jednocześnie przygotowuje się na to, żeby „dobrze przeżyć swoją śmierć”.

Janek ma ze swojego okna niezwykłą perspektywę: i na śmierć, i na życie może patrzeć z dystansu. Na śmierć, bo wciąż żyje pełną piersią. Na życie – bo świadomie i mądrze codziennie zmaga się ze śmiercią. I o życiu, i o śmierci mówi więc takie rzeczy, że oczy stają czasem w słup, a z nóg spadają ciepłe kapcie. Tu nie ma ani grama ględzenia, jest obudzona po zderzeniu ze ścianą ostra, kryształowa intensywność. Janek lubi powtarzać, że przed śmiercią bardzo chciałby jeszcze zrobić coś pożytecznego. Właśnie zrobił.
Szymon Hołownia

A ode mnie?

Można mówić w sposób piękny o życiu i śmierci. Można dowiedzieć się, że śmierć powinno się godnie przeżyć. Ks. Jan w sposób szczery i otwarty mówi o tych trudnych dla nas sprawach, ale także o innych, ponieważ zostają w książce również wspomniane lekcje religii księdza, na których zostają poruszone tematy poczęcia, in vitro, aborcji, okresu dojrzewania, śmierci.
Myślę, że jest to świetna książka dla tych, którzy mają bliskich ciężko chorych oraz także tych, którzy ich stracili. W pierwszym przypadku, może pokazać w jaki sposób można rozmawiać z osobą chorą, jak można jej pomóc aby nie zaszkodzić, chociaż nam się wydaje, że robimy dobrze. W drugim, pomoże zrozumieć pewne rzeczy, poukładać je sobie.
Wiem, że książka ta pomoże mi osiągnąć moje Katharsis, ale to musi jeszcze potrwać.
Na pewno do niej jeszcze wrócę, bo przeczytałam ją raz, dosyć szybko. Przy kolejnej lekturze na pewno poświęcę na nią więcej czasu, bardziej się nad nią pochylę, zastanowię, zagłębię. Bo warto

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz